przedawnienia długów

Po co ci ten maraton

Skanna, ale jeśli Biblioteka zrobiła cesje, a nie tylko daŁa pełnomocnictwo, to załata ma iśc do firmy windykacyjnej. Ty ustal lepiej, czy się nie przedawniło to, co miałaś zapłacić, dlatego że tego typu firmy scigaja ludzi, jak już nic się zrobic nie da i rozni zastraszeni płacą.
Kiedyś doradziłam koleżance, żeby doniosła na policję, że ją nękają (telefony o rożnych porach i pisma z info, że ją do rejestru długów wpiszą), to sie skończyło. Domagali się zapłaty nalezności za rachunki w jej starym mieszkaniu, nadto przedawnionych. Niemniej przekazuję wszystkim info, że przedawnione nalezności można wpisac do krajowego rejestru długów i nic się nie da zrobić, żeby toto cholerstwo wykreślić.

Jakieś 7 lat temu mój brat miał telefon kom. na abonament, który, krótko mówiąc, porzucił teraz dostał wezwanie od firmy windykacyjnej, która wykupiła dług od operatora komórkowego. Wiem, że nalezności ulegają przedawnieniu, ale po jakim czasie?czy samo wezwanie z firmy przerywa termin przedawnienia? dodam, że pismo to dostarczone zostało na adres, w którym brat nigdy nie mieszkał i nie jest zameldowany. Czy można uznac, ze nie dostał tego listu (otrzymał je przez przypadek, grzecznościowo, i nie był to polecony, tylko zwykły). Prosze o wasze doświadczenia.

Jeżeli w ciągu roku od otrzymania mandatu MPK bądź też w ciągu roku od wysłania przez was ostatniego wniosku o rozłożenie mandatu na raty (czyli tym samym uznania długu) nie przyszło żadne pismo z sądu odnośnie tego mandatu, to jest po sprawie.

Wtedy jak coś przyjdzie później niż po roku z sądu to po prostu trzeba składać sprzeciw, że mandat jest już przedawniony. Muszą uznać, bo takie są przepisy.

Ulla, nie wiem czy istanieje jakies państwo spłacające czyjeś długi - Polska jest krajem specyficznym, bo ściągalność dlugów alimentacyjnych wynosi coś koło 1% a może i mniej. I teraz tak: rodzic idzie po wyrok sądu w sprawie alimentów, otrzymuje go i NIC z tym nie może zrobić! Ten wyrok jest bezużyteczny. W tej sytuacji IMHO państwo (jako rząd, ustawodawcy) mają chyba obowiązek LICZYĆ się z wyrokami sądów, COŚ z tym robić? Można w ogóle zlikwidować obowiązek alimentacyjny, można skutecznie ścigać dlużników, można umożliwić sprzedaż długów, ale jeśli ani tego ani tego nie można, to co w tej sytuacji zrobić? Pozostawić wierzyciela samemu sobie, z tym bezuzytecznym wyrokiem sądu w rękach? Godziloby to chyba w ideę państwa prawa, to tak jakby przywalić złodziejowi wyrok 5 lat i natychmiast wypuścić go na wolność, bo nie miał go kto zamknąć w więzieniu, mimo wyroku sądu!
Tu nie chodzi o kasę, tylko o respektowanie tego, co orzeka sąd.
Ja wiem jak to wszystko powinno wyglądać - że FA to chwilowe kredytowanie dłużnika, że dłużnik powinien być delegowany do robót publicznych itd, ale skoro JESZCZE tak nie wygląda, to co - olać te wyroki sądowe?? FA powinien kredytować długi MIMO wysokich zarobków drugiego rodzica - bo co, jego wyrok sądowy jest gorszy, czy jak?

Ruda Kasia - jak było to wiemy, teraz mamy ustawę i ściganiu dlużników, w zasadzie bardzo dobrą, choć ma parę luk (np. nie przewiduje sytuacji, gdy nieznany jest adres pobytu dłużnika), nowa ustawa o FA wprowadzi też nowe rozwiązania. Myślę, że ściągalność się poprawi, choć niewiele.
No i - dług alimentacyjny się nie przedawnia (chyba że wierzyciel zaniecha egzekucji)

Moje doświadczenie- przedawnienia zobowiązań finansowych to 10 lat. Ale z tego co ja się orientuję, a nie jestem ekspertem, od razu mówię, liznęłam tylko prawo na studiach, więc z tego co ja się orientuję to firma przez te 10 lat nie mogłaby się starać o odzyskanie tych pieniędzy, inaczej-po 10 lat milczenia firmy, te zobowiązania by się przedawniły. Co do moich osobistych doświadczeń-parę lat temu miałam podobną sytuację, firma windykacyjna wykupiła dług i od nich dostałam wezwanie. Poprosiłam o rozłożenie na raty o też uczynili. Raty i tak były dla mnie wtedy zbyt wysokie więc spłacałam po ile mogłam, wysyłałam im mailem zeskanowany dowód wpłaty paru złotych i...dziękowali mi że w ogóle spłacam! Z tego co wiem, też nie daję gwarancji! do sądu tego nie mogą oddać jeżeli spłaca się choćby po 5 złotych od czasu do czasu, bo wykazuje się dobrą wolę spłaty.Ale jeśli chodzi o sytuację Twojego brata to zobowiązania faktycznie istnieją, tyle, że listem z tej firmy jeśli nie był polecony, faktycznie nie należy się narazie przejmować. Jednak kiedyś trzeba bedzie to spłacić.
No ale ja nie jestem ekspertem


10 lat od wyroku sądowego, 3 lata od zdarzenia jeśli nie było sprawy sądowej
Wydaje mi sie ze byla ale zaoczna.


Po co ten temat zakładałes, nie zamierzasz płacic, nie mieszkasz w kraju, niezaimonowałes mi wiec po co?
1. Bo kiedys zamierzam wrocic.
2. Bo za niecale 3 lata przedawnia sie dlug.
3. Bo kiedys zamierzam wrocic.
4. Nie probowalem niczym imponowac.


Skoro nie skasowałeś biletu, to bądź na tyle uczciwy i zapłać za to... Co z tego, że było to ileś lat temu, że byłeś innym człowiekiem itd.? Takie miganie się teraz jest po prostu kolejnym etapem oszustwa.
Tylko po co? Na cholere mam tracic 500zl skoro sprawa sama trafi do smietnika?


Ale te 10 lat nie liczy się od daty wykroczenia, bo każde postępowanie sądowe przerywa bieg przedawnienia, czyli jednak od daty wydania nakazu, czy skierowania postępowania do komornika - doczytaj, jerczu, cały wątek, do którego linka podałam... na końcu jest mało pocieszający wniosek :)
Agnes nakaz sadowy zaplaty zostal wydany w 2002 r. Ja nie mam zielonego pojecia kiedy i czy wogole nastapilo takie wykroczenie poniewaz nie jezdzilem pociagami od czasu gdy sie wyprowadzilem od matki czyli od ok 2000r od tamtej pory nie jezdzilem pociagiem ani razu, autobus, samochod tak ale pociag raczej wcale. Nawet jesli po 10 latach PKP przekaze komornikowi sprawe to zdaje sie ze on tez ma okreslony okres na sciagniecie dlugu. Nie mow mi ze beda mnie scigac przez kij wie ile lat za 500zl


Ale te 10 lat nie liczy się od daty wykroczenia, bo każde postępowanie sądowe przerywa bieg przedawnienia, czyli jednak od daty wydania nakazu, czy skierowania postępowania do komornika - doczytaj, jerczu, cały wątek, do którego linka podałam... na końcu jest mało pocieszający wniosek :)

Agnes podobno (tyle ile wyczytalem na innych forach) powinienem dostac sadowy nakaz zaplaty po tym jak takowy zostal orzeczony. Od 2002 nie bylem zameldowany pod adresem na ktory przesylaja mi teraz ponaglenia. W przeciagu tych 7 lat powinienem dostac powyzszy dokument i znajac zycie powinien byc przeslany poleconym. Widzisz takowego nigdy nie dostalem a co za tym idzie bardzo mozliwe ze nie jechalem pociagiem na gape. Znajac zycie pewnie jakis moj znajomy podal lewe dane kanarowi.


Miejmy nadzieję, że komornik nawróci go na dobrą drogę.

Ale odpowiedz mi co komornik moze zrobic oprocz zaniechania sciagniecia dlugu skoro nie mieszkam w kraju i nic nie jest na moja osobe.



 

Powered by WordPress dla [Po co ci ten maraton]. Design by Free WordPress Themes.